Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Lupo. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Lupo. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 5 maja 2019

Od Lupo CD Oriabi/Teneko/Elver

Poczułem ciepło wilczycy wtulającej się we mnie. Chyba coś się ze mną stało, bo zrobiło mi się... przykro? Huh. To musi oznaczać, że zależy mi na niej. W sumie to przykre uczucie patrzeć jak ktoś ważny dla ciebie płacze.
- Nie jesteś głupia. Sam bym na siebie chętnie nakrzyczał. - powiedziałem starając się nieumiejętne rozluźnić atmosferę. Delikatnie objąłem wilczycę, po czym wtuliłem ją bardziej w siebie. Miała bardzo ładne zadbane futro. Miało bardzo charakterystyczny słodkawy zapach, którego nie potrafiłem do końca określić. Tak nie ma, jak zajmować się wąchaniem innych osób. Wchodzę na nowy poziom dziwactwa. ŚWIETNIE. Wyjrzałem za okno. Było prawie ciemno. Tak naprawdę nie wiedziałem ile już razem siedzimy w tym pokoju. Spojrzałem na szaro-żółtą uroczą wedrę.
- T-Teneko? - zapytałem niepewnie. Nie bardzo wiedziałem jak zacząć pytanie tak, żeby jej nie urazić.
- Tak? - Odpowiedziała już spokojniej po wypłakaniu się.
- Nie, że cię wyganiam, ale je- Usłyszeliśmy huk łamanego drewna. Przeszły mnie dreszcze. Obejrzeliśmy się prawie jednocześnie w stronę wywarzonych drzwi oraz postaci, która w nich stała, oraz najprawdopodobniej stworzyła ten hałas.

- Hej hej HEJ moje gołąbeczki! - usłyszałem znany i irytujący głos, który ostatnim czasem niestety słyszałem, częściej niż bym chciał.

- LEA! - Warknąłem, wstając. Podszedłem do mojej „KOCHANEJ” znajomej. Nie raz rozwalała mi drzwi do domu. W ostatnim czasie miała bardzo dobre relacje z pewnym egipskim duchem kota, który bardzo często zapraszał tę młodą damę w wyniku tego niestety drzwi, jak również mój święty spokój szlag trafił. - Wiesz, że kultura wymaga, aby zakukać? Poza tym, czego chcesz? - dodałem z zirytowaniem.
- Nooo przyprowadziłam gości. - powiedziała uśmiechnięta. Podniosłem wzrok. Zobaczyłem dwoje wilków. Czarnego basiora, który no umówmy się, wyglądał jak chodząca depresja. Stał raczej z tyłu. Przed nim natomiast stała dumnie biała wilczyca z niebieskimi "skarpetami" na przednich łapach.
- Dzień Dobry! - powiedziała uśmiechnięta do mnie.
- Czego odemnie potrzebujecie? -zapytałem od razu. Szczerze młode wilki przerwały bardzo miłą chwilę w moim życiu, z czego oczywiście nie byłem zadowolony w żadnym stopniu.
- Bo szukamy naszej mamy i podejrzewaliśmy, że pan może wiedzieć gdzie ona jest - rzekła spoglądając na mnie. Obróciłem łeb spoglądając na mą towarzyszkę. Wilczyca podeszła do drzwi i spojrzała na to, co się dzieje. Ja spojrzałem trochę zakłopotany w ziemię a rozmowę zostawiłem w łapach Teneko.


<Teneko,Oriabi lub Elver?>

piątek, 1 marca 2019

Lupo - szaman

"Za­nim po­wiesz, że świat jest zły - przyj­rzyj się sobie."

Magical WOLF AUCTION 03 CLOSED by ElkaArt
(autor: ElkaArt)

Imię: Nazywam się Lupo... Ale nikt oprócz mnie go nie pamięta... Poza tym zamiast imienia podaje swój pseudonim.  
Pseudonim: Shadow Lub Oblivon

Płeć: basior
Wiek: 6 lat
Urodziny: 24 grudnia
Stanowisko: Szaman
Charakter:
Lupo to spokojny i opanowany wilk. Prawie nigdy się nie uśmiecha przy innych, tak samo z płaczem.  Do wszystkich jest nieufnie nastawionych. Cierpliwość to także jego cecha, ale gdy się wyczerpie, co zdarza się bardzo rzadko, zmienia się w straszną bestię. Lubi czasami z kimś porozmawiać, ale za bardzo nie ma z kim. Raczej nie ma przyjaciół... Jeśli jesteś jego przyjacielem, to masz przy sobie broń przed prawie wszystkim. Jest on szczery i czasami wkurza, ale jest miły i przede wszystkim nikogo przed tobą nie udaje. Zawsze potrafi logicznie myśleć, nawet przy najgorszej sytuacji... Możesz do niego przyjść z jakimkolwiek problemem, a on cię wysłucha i na pewno doradzi.
Moce:
 •  Umie się zmieniać w cień lub pył,  
•  umie rzucać potężne zaklęcia,  
• opanował teleportacje,  
•  przywołuje holograficzne wspomnienia oraz potrafi czytać myśli innych,  
•  ma demonie skrzydła, które umie przywoływać kiedy mu się zapragnie,  
•  jeszcze nie odkrył.
•  Wilk posiada eliksir Luustiano, dzięki któremu może oddychać pod wodą do 8 roku życia.
Partner: Nie sądzę aby ktoś go chciał...
Rodzina:  Nie pamięta imion rodziców, ale ich twarze i głos doskonale... Diablo - jego brat i największy wróg.
Potomstwo: Eee... aaa... no ten...
Coś więcej o wilku:
Historia:
Urodziłem się w pewnym klanie. Toczyłem w nim spokojne życie, do czasu... pamiętam ten dzień, jakby było to wczoraj... mój brat wieczorem poprosił mamę i tatę, aby poszli coś z nim zobaczyć. Poszedłem za nimi, miałam w tedy 2 lata. Ukryłem się w krzakach, rodzice z moim bratem byli przy klifie. 
- Co chciałeś nam pokazać? - zapytała mama z tym ciepłym głosem.
- Waszą... śmierć - powiedział brat, po czym się na nich rzucił. Po chwili ich nie było. Spadli... dalej pamiętam ten krzyk. Cofnąłem się i nadepnąłem na patyk. Mój brat to usłyszał, chciałem biec, ale rzucił się na mnie.
- Och - uśmiechnął się psychicznie - mój mały braciszek... jak ty miałeś - udawał, że myśli - Oblivion (czyli zapomniany) czy Shadow (czyli cień). Uciekaj masz czas - puścił mnie. Ja jak najszybciej odbiegłem. Zgubiłem się... usiadłem i krzyknąłem. Zobaczyłem jak wszystko wokół mnie wiruje, po chwili wszystko było zniszczone. Przez resztę lat włóczyłem się po świecie... z moim towarzyszem... byłem w wielu watahach... ale nigdzie nie pasowałem... dlatego zamieszkałem w drzewie. Może kiedyś znajdę watahę dla mnie?
~~~
Ma chowańca Jest to cienio-podobne coś a ma na imię Merry Najczęściej przybiera Postać Wilka lub Kota
(jako postać wilka)

(jako postać kota)
~~~
Jaskinia:
Jest to stare drzewo, a dokładniej dąb w którym znajduje się dom Lupa. Na samym dole znajduje się malutki, okrągły pokoik ze schodami i drzwiami, którymi się wchodzi. Gdy wejdzie się po schodach ukazuje się duży pokój. Idąc w prawą stronę trafimy do kuchni, a idąc w lewo trafimy do łazienki. A Lupo śpi na jednej z kanap.

Kuchnia

Darmowy hosting zdjęć i obrazków
Pokój

Łazienka
~~~
Gdy się denerwuje wyrastają mu rogi i ogólnie może zmienić formę.
Umiejętności: 
siła: ●○○○○○○○○○
szybkość: ●○○○○○○○○○
zwinność: ●●●●●●●●●○
wytrzymałość: ●○○○○○○○○○
strategia: ●●●●●●●●●●
Właściciel:  0kikilis0@gmail.com    Howrse - kikilis

środa, 13 lutego 2019

Od Lupo c.d.Teneko

Nie lubiłem jak ktoś kazał mi się tłumaczyć. Uważałem to za zbędne. Wystawiłem pazury wbijając je w ziemię.
~...Mam ją załatwić?... ~ zapytała głośno Merry. Spojrzałem na zabłąkaną martwą kocicę. Po czym na zdenerwowaną wilczycę. Uśmiechnąłem się pokazując moje ząbki.
- Nie. Na razie nie. - powiedziałem spokojnie. Odwróciłem się na pięcie i poszedłem do drzew już miałem tam wchodzić. Odwróciłem łeb do zdziwionej stojącej jak słup na moje zlekceważenie wilczycy.
- Idziesz czy nie? - zapytałem zdenerwowany. Ta jakby wybudziła się z jakiegoś transu. Doszła do mnie i razem ruszyliśmy w stronę mojego miejsca zamieszkania. Ciemność powoli zaczęła ogarniać świat wokół nas. Między nami panowała cicha przerywana przez ogłosy naszych łap stąpających po śniegu oraz czasami przez moje kichnięcia. No choroba nie radość a szczególnie w zimę. W ciszy doszliśmy do mojego drzewa. Otworzyłem prawie niewidoczne drzwi i wpuściłem Czarną wedrę do środka, po czym zamknąłem je. Oświeciłem światło które oświetliło okrągły mały korytarzyk. Wszedłem na schody. Delikatne skrzypienie spowodowane tym iż te schody były dosyć stare towarzyszyło mi tak często, że zabiegany nie zwracałem na nie uwagi. Dopiero teraz zauważyłem drzwięk, który jest przez te schodki Wydawany.
- Merry Zajmij Się Panną Teneko i zaprowadź ją do TEGO pokoju. - Rzekłem. Byłem pewny, że moja towarzyszka się zdziwiła. Ruszyłem do kuchni w celu zrobienia herbaty. Wykonałem czynność w dosyć szybkim tempie, gdyż już ma wprawę.
-Mam osiągnięcie umiem robić jedną rzecz dobrze. - powiedział do siebie starając się w jakiś sposób dodać sobie otuchy przed poważną rozmową, która go czeka. Zaniósł tacę do oświetlonego pomieszczenia z choinką. Nazwał ten pokój Bryłą Marzeń na cześć marzeń oraz sytuacji za młodu. Bryłą Marzeń jego mama nazywała.
Nocne niebo, gdy jeszcze żył razem z nią. Mówiła, że do tego nieba wiele wilków posyła swoje Marzenia a gwiazdy według niej są odbitymi marzeniami każdego z nich. Właściwie nie dowiedział się, dlaczego bryła, bo nie zdążył jej spytać. Wziął drewno z wielkiej skrzyni w rogu pokoju. Wrzucił je do kominka, po czym rzucił tam eliksirem wzniecając ogień. Usiadł na fotelu wzdychając. Wchodzę tu dwa razy do roku. Na święta i na święto zmarłych. Westchnąłem. Wilczyca cały czas siedziała cicho.
- Więc jak by to zacząć... Kiedyś. Już dosyć dawno był-em w i-innej watasze - wymruczałem trochę się jąkając. Ten temat był dla mnie martwy. Od kilku lat. Wziąłem głęboki wdech i zacząłem opowiadać od początku do końca.
Około 40 minut potem.
- No i tak po krótce wygląda moja Historia. Nie używam imienia Lupo. Po prostu za dużo wspomnień. - zakończyłem moją historię - Jeśli chcesz komuś opowiedzieć tę historię nie krępuj się. Opowiadając ci ją podjąłem ryzyko. Wolałbym abyś zachowała ja dla siebie. Ale nie moja sprawa co z nią zrobisz.
Nie patrzyłem na wilczycę. Spojrzałem za okno. Nie płakałem przy tej historii. No może jedna lub dwie łezki spłynęły mi po policzkach, ale to nic nie znaczy. Na dworze zapanowała śnieżna zamieć. Nagle wszystkie światła zgasły. Z dworu było słychać odgłosy potężnego wiatru. Ogień w kominku prawie wygasł. Ruszyłem więc po drewno. Dołożyłem je do ognia, po czym wróciłem na swoje poprzednie miejsce.
- Więc. Co teraz po wychuchaniu mojej historii powiesz mi Teneko? - zapytałem wilczycy. Która o dziwo mało się odzywała.


salon

<Teneko?>

wtorek, 22 stycznia 2019

Od Lupo c.d.Volans'a

- Rusz się z domu bo ja Merry twoja Czarna Matka ci Tak Każę. - warknąłem do siebie. Włożyłem pysk głębiej w szalik. Pruszył delikatny śnieg i jak na środek Zimy nie było jakoś specjalnie zimno. Jednak zimno na tyle by biały puch utrzymywał się na ziemi denerwując mnie próbującego przez niego przebrnąć. Przy okazji bolały mnie oczy. No ciągle siedziałem w ciemnościach i nagle muszę patrzeć na biały śnieg. Przy okazji mam wory pod oczami co na pewno nie dodaje mi uroku. I tak już zdenerwowany całą sytuacją. Poczułem jak coś mnie wgniata w śnieg. Zawarczałem niezadowolony. Gdy poczułem, że ciężar słabnie podniosłem się. Usłyszałem Chciot. Spojrzałem na mojego dręczyciela. Był to szaro biały wilk z niektórymi fioletowymi akcentami znany jako Volans. - Z czego się śmiejesz. - zapytałem chłodno. - Wyglądasz trochę jak bałwan z tym śniegiem na twarzy. - powiedział i uśmiechnął się. - Ty nie musisz udawać. - odwarknąłem strzepując zimną przemienioną wodę z twarzy. Zapanowała na chwilę cisza.

<Volans? Wybacz że tak krótko ale brak weny dobija :< >

niedziela, 16 grudnia 2018

Od Lupo - Quest Świąteczny #3

Moje picie herbaty z Fiołków Brylantowych (Tak z Questa) przerwało pukanie, a raczej walenie w drewniane drzwi. Zdenerwowany zeszedłem na dół, aby sprawdzić co, a raczej kto dobijał się do mnie. Otworzyłem drzwi, ale nikogo nie zastałem. Zrobiłem krok, aby wyjrzeć czy jakiś szczeniak nie robi sobie żartów i wtedy poczułem coś pod moimi łapami. Spojrzałem, aby zobaczyć, na co stanąłem. Był to list ładnie zapakowany. Podniosłem go i zamknąłem drzwi. Wróciłem do stołu. Otworzyłem delikatnie kopertę oraz wyjąłem list. Przeczytałem go bardzo szybko.
~... Czyli Zaprosili cię na wigilię? A mnie nie...~ Głos mojej towarzyszki przybrał delikatnie smutnej barwy.
-Bo gdyby ciebie zaprosili to by szczeniaki nie przyszły straszydło - obejrzałem się na nią. Zobaczyłem jeszcze do koperty. Była tam jakaś karteczka, którą wyjąłem. "Na święta dajemy sobie również prezenty. A teraz proszę wylosowaną osobę: Katana" Zadziwiony przeczytałem jeszcze raz. O Jezu. Spojrzałem na datę. O nie. Czas do jutra! Wstałem szybko i wziąłem sztylet. - Wychodzę - rzekłem na odchodne. Po chwili wybiegłem z domu. Idę do Teneko.
Chwilę Później
Wszedłem do jaskini Teneko wilczyca patrzyła się na swoje pociechy bawiące się. Powolnym krokiem podszedłem do niej. - Hej... - powiedziałem cicho i zobaczyłem zdziwiony wzrok szaro żółtej. - P-potrzebuje pomocy... - pierwszy raz prosiłem kogoś o pomoc. To takie dziwne. - Dzieci zaraz wrócę - powiedziała spokojnie do swoich wilczków. Po czym wstała i machnęła ogonem, abym poszedł za nią. Gdy już odeszliśmy usiadła.
- Co Chcesz? - zapytała spokojnie.
- Co lubi Katana? - spojrzałem na swoje łapy. Eght jakie to żałosne. Wilczyca nie ukryła zdziwienia.
-Ale że kwiaty? Czy ogólnie? Bo tak ogólnie jest łuczniczką więc... - powiedziała zdziwiona moim pytaniem. A no tak. Łuczniczka.- Dziękuje! - rzekłem i zostawiłem jednego kwiatka przy wilczycy. Po czym odbiegłem. Szybko prze teleportowałem się do drzewa z fiołkami brylantowymi zwanego Czarnym Brylantem. Miało bardzo wytrzymałe drewno więc zacząłem szukać wielkiej gałęzi i zbierałem parę małych. Z wielkimi zapasami czarnych patyków świecących różnymi kolorami. Wziąłem pierwszą lepszą książkę o smokach. I zacząłem szukać pewnego gatunku. Od kiedy ja się tak angażuje - zadałem sobie pytanie, nad którym zastanawiałem się już jakiś czas. W końcu natrafiłem na daną stronę. "Smok wodolodowy - Smok występujący w wodzie. Zamieszkuje czeluście mórz i jezior. Przy powierzchni jest tylko w zimę. Bardzo pożądanym produktem od niego jest włos sprężysty i wytrzymały" Wziąłem sztylet i Luustiano moim kierunkiem było Jezioro Trzeciej Nocy.
Jakiś czas potem
Gdy już doszedłem do jeziora było ciemno. Szybko zażyłem eliksir, po czym wskoczyłem do wody. Dziwnym uczuciem było, gdy uświadomiłem sobie, że mogę oddychać. Zacząłem pływać w poszukiwaniu niebieskiego gada. W pewnym momencie poczułem jak coś miota mną o ścianę, po czym przygniata do niej ogonem. Zobaczyłem Gada patrzącego na mnie przeszywającym spojrzeniem. Ciemność panująca wokół dodawała mu groźności. Poczułem jak kładę po sobie uszy. Jedna z nie licznych sytuacji, których się przestraszyłem.

- Czego chcesz?! - zapytał wyraźnie zły i zirytowany
- J-ja.. - zatrzymałem się i przełknąłem ślinę - Możesz mnie puścić? - zapytałem delikatnie pewniej.
- Mogę - przybliżył się do mnie - ale nie muszę. Dalej mów - warknął zirytowany.
-Bo ja chciałem twój włos - powiedziałem i wziąłem oddech.
-Więc tak po prostu sobie przychodzisz i chcesz go wziąć? - zapytał - Odważnie. Możesz go wziąć, ale jesteś mi winny przysługę. Przysługą tą będzie, że musisz w ciągu miesiąca wykonać dwa moje żądania. - Poczułem jak smoczysko puszcza mnie. - Rozumiesz? - zapytał. Na co kiwnąłem głową. Wyrwał włos i podał mi go. Po czym wypchnął mnie na powierzchnię. A ja zdziwiony i zmieszany prze teleportowałem się do domu. Odłożyłem podarunek od gada a sam poszedłem się wytrzeć. Gdy to zrobiłem wziąłem sztylet podszedłem do czarnego drewna. I zacząłem skrobać.
Parę godzin później około czwartej
Gdy skończyłem swoje arcydzieło do perfekcji dorobiłem do niego sznurek z włosa i koniec! Efekt był taki, jakiego pragnąłem - Mistyczny i tajemniczy.

Strzały też były idealne i z trudno zniszczalnego materiału, którego miałem nie sety mało więc zrobiłem 6 sztuk. Teraz moim jedynym marzeniem było położyć się spać. Nawet nie zdążyłem odejść od łuku a błogi sen mnie objął. Gdy obudziłem się mistycznego łuku nie było.
- CO JEST! - wystraszony warknąłem. - MERRY CO ZROBIŁAŚ Z MOIM ŁUKIEM - zapytałem a moja towarzyszka się pojawiła.
~... To nie ja!...~ zaprotestowała. Zobaczyłem, na którego oknie nie zamknąłem ślady łapek jakichś gadów. Już wiedziałem co jest nie tak. Przeteleportowałem się na skraj lasu przy łąkach. Zobaczyłem młode ogniste stworki - fiouny pędzące z moim łukiem na pustynie.

Ruszyłem za nimi. - EJ WY - odwrócili się na mnie. - TO MOJE! - krzyknąłem i zobaczyłem, że stają i szykują rogi do walki. - Oh. - wyciągnąłem pazury. Zobaczyłem, że na mnie szarżują - 6 osobników. Uderzyłem jednego pazurami a reszta uderzyła mnie rogami odpychając. - A więc to tak.- warknąłem strzepnąłem krew z barku. Byłem pobijany, ale rzuciłem się na nich co za skutkowało wystraszeniem się młodych i ich ucieczką. - Łatwo poszło - powiedziałem naprzeciw mojemu wyglądu. Miałem wypalony kawałeczek futra oraz wiele ranek i obdarć. Zabrałem szybko mój łuk ze strzałami. Nie miałem czasu na nic więcej niż na doklejenie karteczki z napisem: Dla Katany. Przeteleportowałem się do miejsca spotkania te zaczęło się już. Więc odłożyłem mój prezent pod choinkę - Wolałem zostać anonimem. I niezauważenie zająłem sobie miejsce. Alfa po jakimś czasie gadania powiedziała: „Czas na dawanie sobie prezentów.” Wszystkie wilki zerwały się, aby dać sobie prezenty. Ja tylko spojrzałem na katanę, która już zdążyła znaleźć swój prezent oraz uśmiechnąć się. Mimo wolne również się uśmiechnąłem. - Spodobał jej się mój prezent jej - pogratulowałem sobie cicho.

poniedziałek, 26 listopada 2018

Od Lupo c.d. Teneko

*MOGĄ WYSTĄPIĆ DZIWNE I BRUTALNE SCENY! TYLKO NIE ZRAŻAĆ SIĘ DO LUPA*

Po całej akcji w zamku. Mały gryfek pyskaty nas zostawił.
- Nieźle to załatwiłaś. - pochwaliłem ja.
- To nic takiego. Bywałam gorsza swoimi czasy. - wzruszyła ramionami.
- Masz jakiś pomysł? - zapytałem. Ja miałem już parę,
- Możemy je zagonić gdzieś. Mam moc ognia, może się "przestraszą" i jakoś je potem załatwimy? Na przykład eeem-zaczęła się rozglądać jakby. - Może jakimiś zaklęciami? Znasz jakieś? Może też jakieś mikstury...? O ile masz z czego zrobić. - Czekała co odpowiem.
-Mikstur znam multum. Ale zabrali mi plecak z eksperymentami i ziołami. Mam tylko sztylet. - odparłem zirytowany. Według mnie całe to plemię to nie kulturalne osobniki. Biją nam i każą nam coś zrobić + kradną. Irytujące.
-Nie masz jakichś mocy? - zapytała zdziwiona.
-Moje moce raczej się nie przydadzą... - rzekłem patrząc na ziemie.
-Czemu? - zapytała ciekawsko patrząc na mnie swoimi dwu kolorowymi ślepiami.
-Mam moce cienia-powiedziałem oschle. Ona zdziwiona i zdenerwowana spojrzała na mnie. Moc cienia ponoć niesie same złe rzeczy-zgubę śmierć pesymizm. Każdy z tą mocą to morderca. Bezuczuciowy, Nie okazuje uczuć. Ja nigdy ich nie ukazywałem. Co może być dla innych niepokojące. Wilczyca zaczęła nerwowo machać ogonem. Wiedziałem, że się boi. Rozumiałem ją w pełni. Chaos i ciemność to niebezpieczne umiejętności.
- E-em n-no ten... - powiedziała zdenerwowana. - może coś wymyślisz... - powiedziała.
-Wiem co może zadziałać. - powiedziałem. Wyciągnąłem sztylet i przeciąłem się delikatnie. Czerwona krew strumykiem zleciała na kamień. Napisałem z niej. "Przyjdź mi pomóż bracie." - zrobiłem znak nad napisem. I drugi. Klasnąłem w łapy.
-Blodieno-powiedziałem. Krew stała się czarna.
- Teraz czekamy-powiedziałem ochrypłym głosem. Zdjąłem szalik i owinąłem nim ranę.
Patrzyłem na wilczycę. Czekając na moich znajomych. Niezręczna cisza. Po chwili zobaczyłem smugę. ...
-Siemaneczko... -usłyszałem głos. Po chwili zobaczyłem Merry. Teneko wystraszyła się po raz drugi tego dnia.
-... Ona to problem? Zara ją załatwię... -powiedziała i chciała skoczyć.
-Nie, bo dostaniesz.- warknąłem. -Teneko poznaj Merry-powiedziałem - Merry bądź miła dla niej albo specjalnie się zabije, aby ukręcić ci łeb w zaświatach. - wywarczałem na nią. Po chwili usłyszałem trzask. Zobaczyłem Nicolasa. Podbiegłem do niego.
- Aloha-powiedział. - Bonjour elle-loup*- powiedział do wilczycy. - W czym problem Shadow? - zapytał mnie.
Jak by to ładnie wytłumaczyć... - udawałem, że myślę. - jakieś stwory nas porwały, bo mają problemy a my musimy je rozwiąć. - rzekłem. - I wiem jak. Wy też wiecie.- rzekłem tajemniczo. - Nie zrobimy tego-Nicolas strzepnął ogonem. A Merry kiwnęła głową. Popatrzyłem na niego zmrużonymi oczami i wystawiłem pazury. ...No dobra... Warknęła Merry. Usiadłem a Merry i Nicolas wzięli moją krew (Odwinęli szalik) i zrobili mi linie pod łapami. Usiedli mi po bokach. Księżyc wyszedł za chmur. I padł na mnie światłem. Po chwili straciłem kontakt ze światem. Szedłem w czarnej pustce. Po chwili zobaczyłem czerwonego wilka. Podbiegłem do niego i przytuliłem.
- Oh Lupo Mój synku. Podrosłeś mi - uśmiechnęła się.Tak to była moja matka. Z moich oczu pociekły łzy. - Demony nie płaczą-rzekła chłodno. Opanowałem się. - Wiesz, że ten rytuał jest nie bezpieczny? - kiwnąłem głową. To był rytuał 'Czarnej Krwi" jak wspominałem jestem demonem. Więc ten rytuał pozwala mi uwolnić swoją krwiożercza stronę. Przydaje się on aby oczyścić umysł. Więc muszę go czasami stosować aby być opanowanym i takie tam. Stosuje go tak raz na 3 miesiące. Złą rzeczą w tym było to że traciłem nad sobą panowanie. Za trochę będę sobą. Jeszcze trochę.
PERSPEKTYWA MERRY (Jest potrzebna : 3)
...Cofnij się... Wywarczała m cicho do wilczycy. Eght. Ona się tylko patrzyła zamiast uciekać. Wsumie szanuje za odwagę. Lupo od razu skoczył przed siebie. Czyli tam, gdzie były te stwory.
-C-co mu się stało? - zapytała Szaro żółta.
-No bo widzisz. Lupo, jest pół demonem. Ale spokojnie nie zrobi ci krzywdy. Czasami MA taki Rytuał aby dać upust emocją i takie tam. - spojrzałam na Nicolasa. - Tylko proszę nie zrażaj się do niego. On by cię nie skrzywdził. Wiem to. - powiedziałam szczerze oraz zerknęłam na nią.

NecroticHybrid [commish] by TheShadowedGrim.deviantart.com on @DeviantArtLupo jako demon.


<Teneko, jaka będzie twa reakcja?>

poniedziałek, 12 listopada 2018

Od Lupo do Teneko

Zwykły mój typowy dzień. Czyli. Siedzenie w zamkniętym i ciemnym pokoju ze świecącymi butelkami różnych płynów zwanych eliksirami. -Można by rzec, że dostałem +1 do mądrości +1 do kreatywności oraz -2 do kontaktów z innymi. Przez moją chwilę nie uwagi z mojego aktualnie tworzonego eksperymenty zaczął wydzielać się dym-O nie nie nie tylko nie...- przez przypadek sztachnąłem w pośpiechu szklany pojemnik z płynem co za skutkowało zbiciem się go oraz wybuchnięciem i ubrudzeniem całego pokoju ciemnoszarym dymem,
-Wybuchaj.- powierzałem, po czym usłyszałem śmiech towarzyszki.
Anime Wolf Demon | Репутация: 61Merry.

-...hihihi. Myślałam, że nie będę się tobą zajmować ty wyrośnięty szczeniaku.... -Powiedziała śmiejąc się. ... Dobra nie denerwuj się. Idź się umyj a ja posprzątam... poparzyłem na nią jak na idiotkę. ... Co się tak gapisz? Przecież pamiętasz, że znam zaklęcie, dzięki któremu mogę wejść w rzecz... Zmrużyła oczy. A no tak! Podszedłem do szafy ciężko i wyciągnąłem z niego pluszaka wilka. - To dla ciebie-rzekłem. Już po chwili pluszak zaczął się ruszać. ...Ah w końcu ciało... powiedziała, po czym wstała i poskoczyła przy okazji przewróciła stół. - To chyba nie był dobry pomysł...- rzekłem cicho. ... Ty nie wybrzydzaj a idź się myć... warknęła i popchnęła mnie a ja bez kłótni zrobiłem to. Szybko się wykąpałem. Po czym wyszedłem z łazienki. Podeszłem do merry.~... Idź się przejść...~ rzekła do mnie pucując podłogę. - Dobrze mamo. - Odparłem podirytowany weszłem do mojej biblioteko-garderoby. Założyłem czerwony duży szalik oraz okrągłe okulary. Skapowałem sztylet oraz eksperymenty. Zeszyłem na dół i otworzyłem drzwi. - AŁA MOJE OCZY-Krzyknąłem. Pobiegłem szybciutko w cień,
Słonce mnie kiedyś zabije-burknąłem do siebie. Po woli nieśpiesznym krokiem zacząłem iść w stronę jeziora. Liście spadały powolnie z drzew tańcząc w powietrzu. Nagle przed sobą zobaczyłem wilczycę zwaną Teneko. - No nie-pomyślałem. Jak mnie zobaczy to się przestraszy. Wory pod oczami i futro napuszone i po psute. Może dyskretnie sobie pójdę.
-Witaj-Usłyszałem głos wilczycy. Za późno.
-C-cześć - powiedziałem.
-Coś się stało jesteś chory? - zapytała na mój widok. Eh myślałem, że będzie gorzej.
-Nie za długo by opowiadać. - odparłem. - To ten... Może się przejdziemy? - zapytałem.
-Jasne-odparła. Zaczeliśmy luźną rozmowę idąc w stronę jeziora. Po jakimś czasie coś wyczułem. Kłopoty. Po chwili otoczyły nas jakieś małe stworki. - Wiejemy! - Krzyknąłem do wilczycy. Wystawiłem skrzydła i wzniosłem się w górę a stworki uczepiły się mojego ogona oraz nogi. Po chwili one spadły. Odwróciłem się, żeby zobaczyć gdzie moja znajoma. Zobaczyłem, że te stworki ją złapały i związały oraz dały coś na szyję. Eh. Zleciałem na dół. Po chwili dostałem czymś w głowę.
Jakiś czas później
Obudziłem się z bólem głowy. Otworzyłem oczy, ale i tak przede mną było ciemno. - Teneko? - Zapytałem. -Tak? - usłyszałem głos. Poczołgałem się w stronę głosu aż dotknąłem nosem jej łapy. -Dobrze się czujesz? - zapytałem. - Nawet... - odparła. Po chwili usłyszeliśmy głos otwierania drzwi. -Nya ni na-usłyszałem głos. Po chwili poczułem jak ciągną mnie za sznurki i gdzieś powadzą. Po chwili odsłonili nam oczy. Zobaczyliśmy wyspę.
Darmowy hosting zdjęć i obrazków
- Ślicznie-usłyszałem szept wilczycy. Malutkie stworki zaczęły nas prowadzić. Po chwili wędrówki ujrzeliśmy zamek.
Znalezione obrazy dla zapytania castle art
Wprowadzili nas do niego. Na tronie siedział stworek z koroną.
Podobny obraz
-Witajcie! - rzekł do nas w naszym języku.
- I żegnam-odparłem i zacząłem się cofać. Po chwili dostałem czymś po nogach. Odwróciłem Się i zobaczyłem gryfa.
-Siadaj na dupie-powiedział zirytowany.
-Nie pyskuj ptaszku, bo cię pogonie — Od warknąłem.
-Azim spokój-krzyknął król.
Gryf strzepnął ogonem i usiadł.
-Drogi Wilku. Proszę usiądź i wysłuchaj co mam do powiedzenia. Bardzo proszę. - powiedział do mnie. A ja kulturalnie usiadałem.
- Więc-zaczął - sprowadziłem was tu, abyście wykonali zadanie.
- Jakie zadanie? - zapytała szaro żółta.
- Od wieków nasze królestwo nękane jest przez stwory stworzone z cienia. Oraz innych strasznych żywiołów-zamroziło mnie. Gdyby się dowiedzieli, że jestem cieniozjawą... - Przepowiednia głosi, że dwa Ciro podobnie stworzenia wyzwolą nas od nich. A więc to wy. - zakończył. - Prosimy was o pomoc w pokonaniu zła oraz duchów. Co wy na to bohaterowie? - zapytał się nas. Spojrzałem na Teneko. Co robimy? - zapytałem bezgłośnie.

< I co robimy Teneko?>

niedziela, 30 września 2018

Od Lupo do Sitri'ego lub Jung Yunge

Nie ma to, jak ranne polowanie. Wiatr na futrze i delikatny szelest liści pod łapami. Ah. Jak ja lubię jesień a gównie przez jesienną depresję co powoduje, że ta pora roku jest do mnie trochę podobna. I jest zimno i się nie przegrzewam w moim futrze. Właśnie biegłem za małym szarym zajączkiem wyskoczyłem za nim z krzaków. Zatrzymałem się i obejrzałem wilka od stup do głów. Silny i wytrzymały, ale nie zbyt zwinny.
- Kim jesteś?- Zapytałem, a raczej warknąłem patrząc na niego z ukosa.
Nie ma to, jak ranne polowanie. Wiatr na futrze i delikatny szelest liści pod łapami. Ah. Jak ja lubię jesień a gównie przez jesienną depresję co powoduje, że ta pora roku jest do mnie trochę podobna. I jest zimno i się nie przegrzewam w moim futrze. Właśnie biegłem za małym szarym zajączkiem wyskoczyłem za nim z krzaków. Zatrzymałem się i obejrzałem wilka od stup do głów. Silny i wytrzymały, ale nie zbyt zwinny. Od czekałem chwilę tworząc szybki plan w głowie.
-Przedstawisz się w końcu? To bardzo niegrzeczne nie odpowiadać, gdy inni grzecznie pytają. - Powiedziałem wkurzony i strzepnąłem uchem. - Twa godność? - zapytałem oficjalnie.
-Wybacz. - O w końcu kultura. - Jam Sitri - odparł spokojnie.
-Jesteś sam? W jakim celu przybywasz? - Zapytałem wystawiając machając znudzony czarnym jak noc oraz zakończonym fioletową plamą (Nie wiem jak to nazwać) ogonem.
-Mości Panie chciałbym zapolować na niedźwiedzia. Przybywam samotnie. - Odparł. U mych stup pojawiła się Merry spojrzała mu w oczy.
~... Mówi Prawdę...~ Powiedziała, ale jednak nieufnie stając przy mnie w postaci wilka. Spokojnie go obwąchałem i sprawdziłem grzbiet i kark. Znowu obejrzałem go dokładnie.
-Chodź za mną dziwaku. Idziemy do alfy. - Powiedziałem stanowczym głosem co on przemilczał.
-Merry idź z tyłu. Gdyby chciał uciec powiadom mnie - powiedziałem szeptem do niej, na co kiwnęła łbem oraz zajęła pozycję za wilkiem. Zacząłem go prowadzić w stronę Osady Głównej. Szliśmy w ciszy. Tylko pozostałe ptaki, które nie odlatywały świergotały na drzewach. Po chwili usłyszałem szelest. Wyciągnąłem Kunai i nim rzuciłem. Z krzaków wyszła alfa, która się szybko odsunęła i spojrzała na mnie.
- Witaj Oblivion. Co to za wilk? - Zapytała mrużąc oczy.
- To Sitri. Przyszedł do nas z daleka zapolować na niedźwiedzia. - rzekłem do alfy.

<Sitri lub Jung Yunge?>

piątek, 31 sierpnia 2018

Od Lupo c.d.Teneko

Popatrzyłem na wilczyce. To, co powiedziała było, na swój sposób urocze. Znowu Spojrzałem na niebo.
-Mówiąc szczerze gwiazdy to moi przyjaciele. Oni Pamiętają co się działo tej nocy, gdy straciłem wszystko. Tylko gwiazdy. - z moich oczu poleciała łza. Szybko ją wytarłem. Nie Lupo! Bo będzie miała cię za mazgaja. Po chwili usłyszałem ryk. Szybko jak na zawołanie wstałem.
-Wiej - powiedziałem do wilczycy, która także wstała. Zacząłem ją pchać.
-Czem... - nie zdążyła dołączyć a nagle z krzaków wybiegła kreatura. Wystawiłem skrzydła i pociągnąłem ją do góry wzbijając się przy tym. Gdy byłem wysoko poczułem jak wilczyca się mnie puszcza. Krzyknęła przerażona a ja szybko podleciałem pod nią, przez co wpadła mi na plecy.
-Którędy do twojego domu? - wilczyca wskazała mi drogę, po czym zapytała
- Co to było?
- Daranisurs - odparłem. - Takie smoko podobne. Bardzo szybko biega, ale żyje tylko 4 dni. I potrafi bardzo dobrze wdać ogniem. - dodałem.
Podobny obraz
-Tu jest mój dom - powiedziała wilczyca. Zleciałem na ziemie a Teneko sobie zeszła ze mnie.
- Jeden FL poproszę za przejażdżkę - dodałem żartobliwie a Szaro żółta się zaśmiała.
-Pa - powiedziała przyjacielskim głosem.
-Żegnaj - rzekłem, a potem odleciałem.

sobota, 25 sierpnia 2018

Od Lupo do Teneko

Znowu siedziałem cały dzień w domu. Jedynak Nie nudziłem się. Eksperymentowałem. Przelewałem. Dodawałem. Mieszałem. Nie wiem ile czasu. Po jakimś czasie uzyskałem to, co chciałem. Dwanaście Kulek. Cztery Kolory. Wziąłem plecak i szybko spakowałem kulki. Zabrałem sztylet i wyszedłem.
Powolnym krokiem szedłem przed siebie. Nagle na kogoś wpadłem. Wstałem otrzepałem się z piasku i zobaczyłem, że wpadłem na Teneko. - Heh - Powiedziałem ~ Jasna Pogoda. ~ Pomyślałem ~ Dlaczego Teraz ~ Dodałem.
- Co tu robisz sama? - Zapytałem.
- Chodzę i patrze na niebo - powiedziała wilczyca. Nagle zobaczyłem, że coś się turla w jej stronę. Odepchnąłem ja delikatnie, żeby to na nią nie wpadło. Złapałem kulkę i podniosłem.
-Ey! - powiedziała Wilczyca. - Co to? - zapytała zdziwiona. Popatrzyłem na nią niepewnie.
-Chodź za mną - powiedziała i zaczął ja prowadzić.
10 minut później
Doszliśmy do skalistego terenu. Bez drzew. Wyciągnąłem jedną Kulkę. Cofnij się - powiedziałem. Gdy to zrobiła rzuciłem daleko.
Czerwona Kulka.
Podobny obraz
Wokół tego miejsca, w które rzuciłem, zrobiła się bariera ognia. A z góry spadło go więcej w to miejsce. Wilczyca Popatrzyła na to zdziwiona.
Wziąłem zieloną kulkę.
Znalezione obrazy dla zapytania magic green ball art
 Znowu rzuciłem. Z pnączy zrobiła się klatka.
Szara.
Znalezione obrazy dla zapytania magic Grey ball art
Stworzyła tornado.
I niebieska. Wodna Kulka.
Podobny obraz
Wielki smok atakujący i zalewający wszystko. Odwróciłem się do wilczycy...
- Nie powiesz nikomu co nie? - zapytałem.

Teneko?

czwartek, 23 sierpnia 2018

Od Lupo [Quest nr #1]

Właśnie miałem już przyciskać ostre jak brzytwa pazury do gardła mojego brata, gdy nagle... Otworzyłem oczy. Podniosłem Łeb i się rozejrzałem byłem w moim domu, a nie na polu bitwy. Chwilę potem poczułem ból głowy. Auuu - jęknąłem. Podniosłem się chwiejnie i zacząłem iść do kuchni. Po moją ukochaną herbatę z Fiołków Brylantowych. Wyciągnąłem pudło z szafki z moimi zapasami otworzyłem je i zobaczyłem... Ostatnią saszetkę szybko ją wziąłem i zaparzyłem. ~ Moje zapasy dwuletnie się skończyły! ~ Pomyślałem załamany. Szybko zalałem Herbatę i usiadłem do stołu w kuchni. Wyjrzałem na dwór było bardzo wcześnie nawet słońce jeszcze nie wstało. Wtedy wpadłem na pewien pomysł. ~ Przejdę się do Gór Północnych! ~ Pomyślałem pijąc Herbatę. ~ Uzupełnię zapasy przy okazji pozwiedzam. ~ Powiedziałem sobie w myślach. ~ Ale najkrótsza droga jest przez pustkowie ~ Wyjrzałem za okno ~ W sumie jest wcześnie. Zdążę dojść ~ Dopiłem Herbatę z tą myślą. Wziąłem plecak wrzuciłem tam gwiazdki, sztylet, Wodę i jakąś Mapę. Wyszyłem szybko zakluczając dom i poszedłem w kierunku pustkowia.
Gdy Doszem do końca lasu zobaczyłem wielkie pustkowie. Wystawiłem skrzydła. Gdy zacznie się robić gorąco zrobię z nich coś ala parasol. Szybko wszedłem na piasek. Na razie był zimny potem na pewno się nagrzeje. Bez dalszych przeciągań ruszyłem przed siebie. Najpierw wolnym, nierównym krokiem potem szybszym oraz równym. I tak szedłem patrząc to raz na kamienie innym razem na sępy jedzące padlinę, która nie była zdolna przetrwać na pustkowiu. Słońce zaczęło wynurzać się zza horyzontu a ja szedłem dalej. Po jakimś czasie gdy słońce wyszło było na dość wysokim punkcie zatrzymałem się, aby napić się wody. Gdy to zrobiłem chciałem dalej iść na trasę, ale... nie widziałem, w którą Stone. Totalnie straciłem orientację. Najpierw próbowałem znaleźć drogę po śladach, ale zostały one zatarte przez piasek. Jakiś znak charakterystyczny. Nic. Na mapie też nie mogłem się odnaleźć. Co mam zrobić?! Nie mogę wrócić ani nie mam schronienia. ~ Pomyślałem wystraszony. Nagle zobaczyłem kształt. Poruszający się. To na pewno było coś. Na pewno nie wilk. Może jakiś pustynny stwór? Zobaczyłem, że to coś patrzy na mnie oraz do mnie idzie. Wyciągnąłem szybko sztylet i zacząłem szarżować na stworzenie. Z biegu przewróciłem stworzenie zrobiłem mu ranę na boku sztyletem, na co to coś ryknęło. Ja odskoczyłem od ciosu ogonem. Wtedy to zobaczyłem. Czarne-koto wielkie coś. Z długim ostrym ogonem. Swoimi złoto-niebieskimi ślepiami (Jedną połówkę oka miał żółtą a drugą niebieską). Nagle kocur uderzył łapą o ziemię. Wielki czarny cień podpełzł do mnie po ziemi unieruchomił, a potem odrzucił. Ja padłem a kot podbiegł do mnie i pazurami przejechał mi po karku. Ja szybko podskoczyłem i go odrzuciłem.

Znalezione obrazy dla zapytania magic animals art

- STÓJ! - krzyknął. Ja zdziwiony stanąłem a on złapał mnie za łapę i zaczął ciągnąc. Ja chciałem się wyrwać. - Popatrz za siebie - powiedział zestresowany kocur. Obróciłem się. Zobaczyłem chmurę piachu pędzącą w naszą stronę. Burza Piaskowa. Puściłem kocura i zacząłem biec szybciej, na co on zarechotał. Bez problemu mnie wyprzedził i pokiwał ogonem, aby biec za nim. Po chwili skręcił. Zobaczyłem palmy i oazę. Po chwili kocur stanął ja do niego dobiegłem sapiąc i wystawiając język a on wskazał dziurę w ziemi, Wszedłem tam w ciemność szedłem przy ścianie. Po jakimś czasie Doszedłem do dziury w ziemi z dziurą w suficie, aby wpadało tam światło. Było tam zrobione posłanie z jakiś chaszczy a na boku stos z jedzeniem. Poczułem obecność kotowatego czegoś. Wyciągnąłem sztylet i obróciłem się do niego.
-Kim jesteś?! - warknąłem patrząc na niego.
-To chyba ja powinienem zapytać - powiedział ze śmiechem - Ale z grzeczności, której jak widać ty nie posiadasz przedstawię się jestem Nicolas - powiedział kocur. Schowałem sztylet. Strzepnąłem uchem.
-Shadow - odparłem.
-Miło mi więc Shadow. Rozgość się. - powiedział Nicolas - Spędzisz tutaj przynajmniej ze 2 godziny. Miło mi przyjmować Cieniozjawę u siebie. - dodał siadając.
-Cienio co? - zapytałem zmieszany. Kocur popatrzył na mnie zdziwiony.
- No cieniozjawę. Nigdy nie słyszałeś o czymś takim? - pokiwałem przecząco łbem. - Cieniozjawy to jeden z podgatunków zwierząt. Są to zwierzęta, których moc rośnie w ciemności są wtedy silniejsze. Potrafią władać cieniami oraz zmieniać się w cień pył lub coś podobnego. - odparł kocur. - Ja jestem cieniozjawą co prawdo podobnie już zauważyłeś, że ja jestem cieniozjawą. - ty też nim jesteś. Czuję to. - rzekł patrząc na mnie. Po mnie przeszły ciarki. - W sumie... Tak... Umiem znikać, zmieniać się w pył i tak dalej. - podsumowałem po krótkim namyśle. I tak zaczęliśmy rozmawiać.

*dwie godziny później*
-Shadow! Burza piaskowa przeszła! - Zawołał mój kompan. Wyszyłem na gorące słońce. Nicolas obiecał mi, że mnie zaprowadzi do Gór Północnych. Szybko zacząłem iść za kocurem po chwili wystawiłem język było gorąco, nie, PRZE-GORĄCO. Nagle poczułem cień. Podniosłem głowę i zobaczyłem ogon.
-Dzięki - powiedziałem z wdzięcznością. I szliśmy dalej rozmawiając. Po trzech godzinach ciężkiej drogi. Zobaczyliśmy góry. Po paru minutach tam doszliśmy. Zobaczyłem wielkie drzewo o biało zielonych liściach. Szybko wszedłem na górkę do tego drzewa i podleciałem na gałęzie. Zobaczyłem to, czego chciałem. Fiołki Brylantowe!

Znalezione obrazy dla zapytania magic flower art
Zacząłem zbierać jak najwięcej spędziłem tam około dwóch godzin i zebrałem cały plecak oraz 3 kieszonki. Zszedłem z drzewa. Zobaczyłem medytującego Nicolasa.
-Co tak szybko? - rzekł ironicznie.
-Możemy iść - powiedziałem mrużąc oczy. - Znowu przez pustynie - Powiedziałem zdenerwowany
Nie koniecznie - odparł kocur.
-Jak to? - zapytałem.
-Umiem teleportować dwie osoby. - rzekł i stanął obok mnie.
-TERAZ TO MÓWISZ! - Warknąłem i strzepnąłem uchem. Kocur się zaśmiał. Złapał mnie za łapę. Po chwili byliśmy przy lesie.
-No to by było na tyle - powiedział. - Pamiętaj mam u ciebie dwa długi - mrugnął do mnie i poszedł sobie.
-Pa - powiedziałem. Popędziłem szybko do domu otworzyłem go i zamknąłem od środka. Otworzyłem szafkę wrzuciłem tam plecak. Od razu położyłem się na łóżku i zasnąłem, zanim zdążyłem mrugnąć.

środa, 22 sierpnia 2018

Od Lupo do Jung Yunge

Ciąg dalszy opowiadania Teneko

Szedłem tak z tą wilczycą. Mam nadzieje, że nikt więcej się nie pojawi ~ Pomyślałem patrząc jak wilczyca przechodzi po kamieniach. Nagle poczułem zapach. Wilk. Wilczyca zatrzymała się.Popatrzyła się na mnie dając mi znak że też kogoś wyczuła. Chciała zobaczyć kto to ale zatrzymałem ją.
-Co tak szybko! - warknąłem cicho - Ja pójdę to sprawdzić. - Zanim wilczyca zdążyła zaprotestować zmieniłem się w cień. Popatrzyła zdziwiona w miejsce, gdzie wszcześniej byłem. A ja cicho bez szelestnie weszłem w krzaki. Patrzyła się ona w wodę. Ja wróciłem do świata widzialnych i podeszłem go niej. Gdy zauważyła mnie było za późno. Rzuciłem się na nią i przygniotłem do ziemi.
-Zostaw ją - Powiedziała Teneko. - To moja Alfa. - dodała delikatnie zamieszana.
-Alf... - Nagle poczułem jak coś się na mnie rzuciło. -co to jest do jasnej ch... ciasnej! - Krzyknąłem. Popatrzyłem Zdenerwowany na Teneko I Drugą wilczycę.

Jung Yunge?

Od Lupo do Teneko

Siedziałem w swoim drzewie i patrzyłem na dwór. Eh. Lato. Wieczny upał. Przynajmniej w moim drzewie jest chłodno.~Ale i tak będę musiał wyjść na polowanie~ pomyślałem nie chętnie. Wziąłem plecak Moje Gwiazdki ninja i sztylet. Założyłem go na plecy i zamknąłem dom. Klucz wrzuciłem do plecaka. Od razu poczułem zapach królika. Zacząłem iść za zapachem aż zobaczyłem królika. Rzuciłem się na niego, ale... chybiłem. Królik zaczął uciekać a ja za nim.
10 minut później
Złapałem królika zagryzłem go i szybkim ruchem włożyłem do plecaka. Chciałem wracać, ale... Nie wiedziałem gdzie jestem.
-No świetnie. - mruknąłem do siebie. Zacząłem iść nawet nie wiem gdzie. Po chwili zobaczyłem polane pełną Białych kwiatów. Moje oczy zabłyszczały. Muszę przyznać, że są przecudne. Patrzyłem tak na polankę. Nagle coś zobaczyłem... Jakieś poruszenie. Sprawiłem, że wyrosły mi skrzydła i szybko tam podleciałem. Zobaczyłem wilczyce. Była ona szara i miała trochę żółtych znaków. Nosiła jakiś naszyjnik i miała grzywkę. Usiadłem na drzewie. Gałąź pod moim ciężarem się zawaliła i... spadła na Wilczycę.
-Nic ci nie jest?! - zapytałem wilczycy mym poważnym głosem - i kim jesteś - dodałem już groźniejszym.

< Teneko? >

wtorek, 21 sierpnia 2018

Netka Sidereum Graphics