piątek, 31 sierpnia 2018

Podsumowanie sierpnia

Dziś mamy ostatni dzień sierpnia, tak więc z radością ogłaszam, iż nadszedł czas na comiesięczny post organizacyjny.
No więc wakacje się już kończą, ja osobiście nawet zapłakałam dziś robiąc zakupy do liceum. Pożegnajmy ten jakże pełen zwrotów akcji sierpień!
~~~

Podsumowanie w pigułce: 
  • 20 napisanych opowiadań (zaledwie o 3 gorzej niż w poprzednim miesiącu)
  • wilki dołączyły do watahy
  • pojawiło się wiele nowości, które świadczą o tym, że wataha się rozwija
~~~

Najaktywniejszymi wilkami w tym miesiącu okazali się nasi nowi członkowie -Teneko oraz Lupo (po 5 napisanych opowiadań), natomiast tuż po nich z trzema napisanymi opowiadaniami - ląduje Levithan. Jung Yunge, Riley, oraz Katana napisały po dwa opowiadania, a Lacerta jedno.
~~~

Powstała zakładka z questami, z której już kilka wilków skorzystało.
~~~

W tym miesiącu zawarliśmy sojusz z blogiem Eternal Freedom, Shropshire, Vingar, Kocimi Plemionami, Stadem Złotego Lotosu, Watahą Smoczego Ostrza, oraz Sforą Leśnej Doliny.
~~~

Czas na wynagrodzenia
Za największą aktywność Teneko i Lupo otrzymują po 3 FL, reszta wilków, które napisały chociaż jedno opowiadanie, zaś po 1 FL.
~~~

No co mogę powiedzieć jeszcze... życzę Wam aby powrót do szkoły nie był taki bolesny, no chyba, że ktoś już zakończył edukację i pracuje - to także życzę, aby praca mijała przyjemnie. Sama osobiście idę do całkiem nowej szkoły i na obcy mi kierunek. Mam nadzieję, że zmniejszona ilość czasu wolnego nie utrudni mocno nikomu uczestniczenia w pisaniu historii na blogu. Życzę Wam także dobrych ocen, świetnych znajomych w klasach, oraz wyrozumiałych profesorów/nauczycieli, którzy potrafią naprawdę dobrze wykładać na zajęciach.

Miłego dnia kochani!
Wasza samica alfa, 
Jung Yunge

Od Lupo c.d.Teneko

Popatrzyłem na wilczyce. To, co powiedziała było, na swój sposób urocze. Znowu Spojrzałem na niebo.
-Mówiąc szczerze gwiazdy to moi przyjaciele. Oni Pamiętają co się działo tej nocy, gdy straciłem wszystko. Tylko gwiazdy. - z moich oczu poleciała łza. Szybko ją wytarłem. Nie Lupo! Bo będzie miała cię za mazgaja. Po chwili usłyszałem ryk. Szybko jak na zawołanie wstałem.
-Wiej - powiedziałem do wilczycy, która także wstała. Zacząłem ją pchać.
-Czem... - nie zdążyła dołączyć a nagle z krzaków wybiegła kreatura. Wystawiłem skrzydła i pociągnąłem ją do góry wzbijając się przy tym. Gdy byłem wysoko poczułem jak wilczyca się mnie puszcza. Krzyknęła przerażona a ja szybko podleciałem pod nią, przez co wpadła mi na plecy.
-Którędy do twojego domu? - wilczyca wskazała mi drogę, po czym zapytała
- Co to było?
- Daranisurs - odparłem. - Takie smoko podobne. Bardzo szybko biega, ale żyje tylko 4 dni. I potrafi bardzo dobrze wdać ogniem. - dodałem.
Podobny obraz
-Tu jest mój dom - powiedziała wilczyca. Zleciałem na ziemie a Teneko sobie zeszła ze mnie.
- Jeden FL poproszę za przejażdżkę - dodałem żartobliwie a Szaro żółta się zaśmiała.
-Pa - powiedziała przyjacielskim głosem.
-Żegnaj - rzekłem, a potem odleciałem.

czwartek, 30 sierpnia 2018

Od Katany

Kolejny spokojny dzień z mego dość nudnego życia. Słońce wzeszło już dość dawno, ptaszki ćwierkały radośnie, a na niebie występowało zachmurzenie, wbrew któremu i tak było bardzo ciepło. Przeciągnęłam się powoli, po czym rozejrzałam po jaskini. Nie była duża, a obecność wielu półek skalnych, przeróżnych wielkości, bardzo mi się podobała. Podeszłam do jednej z nich, która była dla mnie czymś na typ stolika. Ze smutkiem odkryłam, iż w mojej miseczce z ziołami, takowych już nie ma. "No tak"-pomyślałam-"ostatnio zużyłam ostatnie...". Spojrzałam z niesmakiem na korytarz prowadzący do wyjścia z jaskini.
- No nic, choroba* nie wybiera. - powiedziałam sama do siebie. Lekki uśmiech zagościł na mym pyszczku, gdy ujrzałam swój pas z sakwami i doczepionym po prawej stronie łukiem. Broń postanowiłam odczepić, nie miałam ochoty na nic polować, a nikt mnie nie powinien zaatakować... raczej. Włożyłam do jednej z sakw mały zbiorniczek na wodę, a do drugiej pojemniczki na zioła. W trzeciej zaś wyczułam okrągły przedmiot. Pomacałam go łapą.
- Aa, no tak. Śmieszna, różowa kulka, która ma jakieś działanie ciekawe... - zamyślałam się, próbując sobie przypomnieć. Otrzepałam się, narzuciłam pas na grzbiet i wyruszyłam na poszukiwania.
Zioła nie rosły daleko, z ulgą zerwałam potrzebną ilość i napełniłam pojemniczki. Następnie wybrałam się nad wodospad, by nabrać nieco wody. Będąc na miejscu, zaciekawiły mnie Góry Gwieździstej Nocy. Spojrzawszy na niebo, dostrzegłam, iż to dopiero niewiele po południu, więc miałam czas na krótką przechadzkę po górach. Los chciał, że wyczuwałam zapach innego wilka w pobliżu. Wspięłam się po skałkach na dość równy teren, lecz w pewnej chwili łapa odjechała mi po trawie, przez co upadłam ciężko, z łapami rozstawionymi na wszystkie możliwe strony. Jęknęłam, po czym wstałam z lekkim zawrotem głowy. Potarłam łapą po czole, gdy nagle zdałam sobie sprawę, iż magiczna kulka o smakowitym zapachu lodów truskawkowych, wyśliznęła się z niedopiętej sakwy i sturlała w dół.
- O niee..! - pisnęłam, po czym z zaciśniętymi zębami ruszyłam w pogoń za różową perłą. Gdy zrobiło się stromiej, a ja sama straciłam uciekający przedmiot z oczu, wykonawszy niepewny sus w krzaki, wywróciłam się.
- Znowu... - westchnęłam z oburzeniem. Nie spodziewałam się, że grunt będzie tu aż tak nisko. Gdy wstałam ujrzałam jak wilk, którego zapach czułam, wsuwa kilka metrów od mnie, z ogromnym smakiem kulkę. I w tedy przypomniałam sobie jakie magiczne właściwości ma Agapalius**...
Przygryzłam wargę w oczekiwaniu, leżąc wciąż w dość komicznej pozycji. Wiedziałam, że na słowa "nie jedz tego!", jest już za późno. W myślach jedynie cisnęły mi się na język przekleństwa. Wilk ruszył powoli w moją stronę...


< Ktoś, z dobrym humorem i chęciami na komiczne kontynuacje? x3 >


*Choroba - Katana cierpi na niewydolność płuc. Pije wywar zrobiony ze specjalnych ziół i wody, by nieco to złagodzić.
**Agapalius - ''Działanie: Niezwykle ciekawy przedmiot. Pozwala rozkochać w sobie drugiego wilka na następne 5 dni.''  Jest to przedmiot ze sklepu, który Katana dostała za wykonanie questa.

środa, 29 sierpnia 2018

Od Levithana do Riley

Zza krzewów wyskoczyła ogromna pantera o futrze czarnej barwy.
- Co.. to jest? - zapytałem zdezorientowany odwracając łeb do Riley.
- Uciekaj. - wyszeptała, tonem wręcz przestraszonym. Faktycznie, kotowaty osobnik nie wydawał się być zbyt przyjaźnie nastawiony. Usłyszałem dźwięk przesuwanych kamieni tuż za mną, oraz waderą. No nie, kurde, znowu.
- Biegnij. - rozkazałem waderze. Wydawała się wahać. - Biegnij!

Gdy krzyknąłem, zwierzę skoczyło tuż na nas, a Riley odskoczyła w bok. Czarno-futre stworzenie wylądowało między nami, lecz od razu nawracając się, skoczyło na mój grzbiet, sprawiając, że straciłem równowagę i upadłem na ziemię.
- Riley, do cholery, uciekaj! - warknąłem. Wadera zaczęła się cofać. Rzuciłem Jej spojrzenie w którym było ukryte słowo "teraz.", a samica zaczęła biec, chociaż po chwili się zatrzymała i mając lewą przednią łapę w górze, spojrzała na mnie i sporych rozmiarów kota.
Wstałem z impetem, a kamienie lewitujące wewnątrz jaskini jakby na komendę przywaliły z hukiem w zwierzę. Wydawało się być ogłuszone, usiadło.
- Biegnij. - wyszeptałem patrząc waderze w oczy. Chyba odczytała ruch pyska, bo faktycznie to zrobiła.
Gniew, który zaczął rodzić się w moim ciele był taki nieznany...  Napastnik wyglądał także na dość rozwścieczonego, ale moje kamienie chyba dość mocno mu przywaliły.
- Biedny kotek. - powiedziałem przez zęby i ruszyłem w pogoń za waderą. Im dalej od otumanionego zwierzęcia, które kątem oka widziałem, że poszło w drugą stronę niż ta w którą biegnę, to czułem coraz większy spokój, oraz opanowanie. Będąc w miarę daleko, znalazłem Riley. Siedziała na drzewie, wyraźnie wyczekując.
- Nic Ci nie jest? - zapytałem z troską, patrząc ku górze.
- Mi? Pytanie czy Tobie nic nie jest! - powiedziała zeskakując z drzewa.
- Nie... ze mną wszystko dobrze, jedynie nieco boli mnie głowa - uśmiechnąłem się delikatnie. - Zwierze... oberwało kamieniem i poszło sobie. - przewróciłem oczami. Nie wiem czy chciałem mówić waderze o tym, że w akcie nerwów przedmioty wokół mnie zaczynają lewitować.
- Levithan... widziałam. Te kamienie... unosiły się! Jakby same.. powiedz, o co w tym wszystkim chodzi. - ostatnie słowa Riley wypowiedziała dość mocno stanowczo. Chyba nie miałem wyjścia.
- Usiądź, to jest niezła opowieść... - westchnąłem.

Wyjaśniłem waderze, że to jest właśnie moja moc, nad którą nie potrafię panować. Wytłumaczyłem, że przez zbyt silne emocje, takie jak gniew i strach, wszystko dookoła zaczyna się unosić i że przez ostatnie lata to było uśpione, ponieważ nauczyłem się czym jest spokój ducha.

< Riley? >

wtorek, 28 sierpnia 2018

Od Riley do Levithana

Nie wiedzieć czemu przez moment zupełnie zesztywniałam, a łapy dosłownie wbiły się w podłoże. Basior wtulił pysk w moje futro, jednak wciąż nie byłam pewna czy powinnam uczynić to samo, czy też pozostać w bezruchu. Nigdy nie czułam czegoś takiego. Co rozumiał przez "mi też na Tobie zależy"? To dość poważna deklaracja, przynajmniej w moim odczuciu... Dobra, dość tego myślenia, Riley! Wyłącz na jakiś czas swój wiecznie przegrzany umysł i pomyśl serduchem. Poczułam jak gdzieś głęboko w środku zaczyna wypełniać mnie ciepło. Jedyne czego teraz pragnęłam to być blisko niego. Po prostu.
Nagle dobiegł do nas odgłos trzaśnięcia gałęzi.
- Co to? - spojrzałam zdezorientowana na delikatnie poruszające się gałązki pobliskich krzewów. Coś, a raczej ktoś z pewnością tam był.
Basior wciąż nie odrywał wzroku od liściastych kęp, jeżąc przy tym sierść na karku. Wiem, że niuch wielokrotnie płatał mi już figle, jednak tego zapachu nie pomyliłabym z żadnym innym.
- Levithan, mu... musimy stąd uciekać - wyjąkałam drżącym głosem, starając się jak najszybciej odciągnąć przyjaciela, ale ten chyba wcale nie zamierzał się wycofać. Boże, proszę, żeby to nie było to o czym myślę...
Nim jednak zdążyliśmy podjąć jakiekolwiek kroki było już za późno. Napastnik w jednej chwili wyskoczył z krzaków, lądując tuż przed nami. Kagura. Nie wierzę.

Levithan?

niedziela, 26 sierpnia 2018

Od Teneko do Lupo

- Nie powiesz nikomu co nie? - zapytał basior, po rzuceniu ostatniej kulki.
- No pewnie, że nie! - zaśmiałam się, będąc cała w wodzie i popatrzyłam na znikającego smoka.
- Heh.. - zaśmiał się wilk.
Nadal jednak była między nami napięta atmosfera. Coś takiego, że nastawała niezręczna cisza.
- Ej.. - przetrwałam ciszę.
- Tak?
- Chcesz pooglądać gwiazdy?
- Jasne czemu nie. - odparł.
W czasie drogi powrotnej na polanę, zapytałam się go o te dziwne kulki i niechętnie, ale powiedział mi tam o nich. Tylko to co w sumie wiedziałam, każda odpowiada za konkretny żywioł. Każda kulka to jeden z czterech podstawowych żywiołów. Akurat doszliśmy i usiedliśmy, żeby zobaczyć te małe cuda na niebie. Po jakimś czasie mojego zachwycania się gwiazdami, odwróciłam głowę do mojego kompana.
- Wiesz... rozmyślałam zawsze na temat gwiazd. Kiedy umrę... chcę być tam u góry i patrzeć na wilki. Znajduję w gwiazdach cząstki siebie. Rozdarty szczeniak na milion kawałków, który jest niby w nowym, ale i tym samym otoczeniu. Może czułabym się tam samotna? W sumie jest tam dużo gwiazd, ale nie każda by mnie zrozumiała... - po tym monologu, odwróciłam się w stronę Oblivona, żeby zobaczyć jego reakcję na to co powiedziałam.

< Lupo? >

sobota, 25 sierpnia 2018

Od Lupo do Teneko

Znowu siedziałem cały dzień w domu. Jedynak Nie nudziłem się. Eksperymentowałem. Przelewałem. Dodawałem. Mieszałem. Nie wiem ile czasu. Po jakimś czasie uzyskałem to, co chciałem. Dwanaście Kulek. Cztery Kolory. Wziąłem plecak i szybko spakowałem kulki. Zabrałem sztylet i wyszedłem.
Powolnym krokiem szedłem przed siebie. Nagle na kogoś wpadłem. Wstałem otrzepałem się z piasku i zobaczyłem, że wpadłem na Teneko. - Heh - Powiedziałem ~ Jasna Pogoda. ~ Pomyślałem ~ Dlaczego Teraz ~ Dodałem.
- Co tu robisz sama? - Zapytałem.
- Chodzę i patrze na niebo - powiedziała wilczyca. Nagle zobaczyłem, że coś się turla w jej stronę. Odepchnąłem ja delikatnie, żeby to na nią nie wpadło. Złapałem kulkę i podniosłem.
-Ey! - powiedziała Wilczyca. - Co to? - zapytała zdziwiona. Popatrzyłem na nią niepewnie.
-Chodź za mną - powiedziała i zaczął ja prowadzić.
10 minut później
Doszliśmy do skalistego terenu. Bez drzew. Wyciągnąłem jedną Kulkę. Cofnij się - powiedziałem. Gdy to zrobiła rzuciłem daleko.
Czerwona Kulka.
Podobny obraz
Wokół tego miejsca, w które rzuciłem, zrobiła się bariera ognia. A z góry spadło go więcej w to miejsce. Wilczyca Popatrzyła na to zdziwiona.
Wziąłem zieloną kulkę.
Znalezione obrazy dla zapytania magic green ball art
 Znowu rzuciłem. Z pnączy zrobiła się klatka.
Szara.
Znalezione obrazy dla zapytania magic Grey ball art
Stworzyła tornado.
I niebieska. Wodna Kulka.
Podobny obraz
Wielki smok atakujący i zalewający wszystko. Odwróciłem się do wilczycy...
- Nie powiesz nikomu co nie? - zapytałem.

Teneko?
Netka Sidereum Graphics