niedziela, 17 marca 2019

Od Riley c.d Levithana

Rozmowa z alfą watahy przebiegła... Naprawdę dobrze, lepiej niż mogłabym się spodziewać. Gdy tylko stanęłyśmy twarzą twarz, jakby nigdy nic wtuliłyśmy się, po czym wadera wskazała mi moją starą, obecnie odrobinę zaniedbaną już jaskinię. Ach, minęło już tyle czasu... Wszedłszy do środka, rozejrzałam się po wnętrzu groty, jednak dobrze jest wrócić do domu. Prawdę mówiąc nie spodziewałam się takiej życzliwości ze strony Levithana, jak i Jung Yunge, w końcu odeszłam... Tym bardziej poczuwałam się do obowiązku, by im za to jakoś podziękować, ale jak i kiedy to zrobię, to już trzeba będzie lepiej zaplanować, a póki co chyba warto byłoby skupić się na tym, co w obecnej chwili najważniejsze - ogarnięciu tego pierdzielnika, potocznie zwanego niegdyś mą kwaterą. Tym oto sposobem przez kolejną godzinę użerałam się ze stosem pajęczyn, kłębami kurzu i wszystkim czym tylko natura może brzydko mówiąc zaśmiecić każde, ucywilizowane mieszkanko (taa, wypowiedziała się ta, która nawet nie odróżnia niektórych literek, a same "ucywilizowane" czy jak kto woli ludzkie przedmioty są jej raczej obce). Rzecz jasna przyjaciel nie miał zamiaru stać bezczynnie i nim ogarnęłam, że w ogóle wszedł za mną do środka, już zajął się kilkoma większymi robótkami pająków mieszczącymi się u sufitu groty, niemniej jednak szybko wybiłam mu ten pomysł z głowy i koniec końców wyprosiłam basiora z jaskini. Nie żebym miała jakiś problem z jego obecnością, bo należy do grona nielicznych osób, z którymi mogłabym spędzać każdą wolną chwilę, aczkolwiek to nie zmienia faktu, iż nie lubię się wyręczać czyimiś łapami, niezależnie w jakiej pracy.

Levithan? <3
Przepraszam, że tak długo

wtorek, 12 marca 2019

Od Jung Yunge c.d Abolema

- Bardzo chętnie. - odparłam z uśmiechem, zerkając na niezadowolonego, rudego kocura. Ruszyliśmy spacerem w kierunku jaskini Absolema, która na szczęście nie była daleko. Zielona Herbata Bez Cukru wskoczył samcowi na grzbiet, tłumacząc się szczypiącymi od śniegu opuszkami łapek. Uśmiechnęłam się na ten widok. W jaskini popielatego basiora zasiadłam przy stoliku i obserwowałam jak samiec zaparza z pasją herbatkę dla siebie, kotka i dla mnie.

- Pragniesz cukru? - zapytał szybko, podchodząc do mnie z filiżanką.

- Dziękuję, nie słodzę. - uśmiechnęłam się. Absolem usiadł obok mnie, popijając gorący napój.

- Jak się sprawy miewają? - spytał między jednym łykiem, a drugim. Spojrzałam w swoje odbicie w herbatce.

- W zasadzie, to średnio bym rzekła. Tracimy wilki w szeregach, szczególnie z ostatniego pokolenia, mróz wypędza z okolicy zwierzynę, owoce nie śmią myśleć o zaczęciu rośnięcia przez to zimno, a cała wataha nie jest gotowa na żaden atak. W przypadku gdyby sfora utraciła głowę 'królestwa', to czeka watahę bezkrólewie. - westchnęłam. - Nie sądziłam, że zarządzanie własną watahą może być tak... problematyczne?

Samiec pokiwał ze zrozumieniem głową. Wzięłam łyk herbaty.
- Spodziewałam się małej grupki wilków, która będzie niczym rodzina, a tutaj przez nasze szeregi przechodzi ich spora ilość, a każdy wilkiem do drugiego wilka. - zaśmiałam się z westchnieniem. - Ciężko ogarnąć to samemu.

< Absolem? >

wtorek, 5 marca 2019

Od Absolema c.d Jung Yunge

Królowanie zimy nie przeszkodziło Absolemowi w wybraniu się na samotny spacer. W przeciwieństwie do Zielonej Herbaty Bez Cukru i Kocimiętki, którzy zostali w jaskini, wilk całkiem lubił zimę. Podobała mu się niezwykła, wręcz magiczna atmosfera, jaka powstawała po solidnych opadach śniegu. Świat pogrążony w bieli, cichy i tajemniczy, zdecydowanie miał w sobie piękno, dostrzegalne nawet pomimo podmuchów mroźnego wiatru.
Po półgodzinie chodzenia po czarno-białym lesie, Absolem przyspieszył do truchtu. Mróz przeniknął już przez jego futro i obudził tęsknotę za ciepłem herbaty i przytulnej jaskini – w końcu chłód działał na wszystkich tak samo, nawet na miłośników zimy. Może na prawie wszystkich...
W pewnym momencie popielaty wilk wyczuł nasilający się zapach Jung Yunge. Przemknęło mu przez myśl, że dawno nie rozmawiał z Alfą. Pogawędka mogłaby być miłą odmianą... Absolem skręcił więc w prawo, w kierunku rzeki. Po chwili dostrzegł spomiędzy ośnieżonych krzewów wilczycę, której futro zlewało się z leżącym dookoła białym puchem. Właśnie udało jej się rozbić taflę za pomocą gałęzi – teraz pochyliła się, by zaspokoić pragnienie. Po chwili odskoczyła do tyłu. Nie wyglądała na wystraszoną, więc Absolem wywnioskował, że jej nagłą reakcję wywołała temperatura wody. Wiedział, że nie powinno go to bawić, ale nie mógł powstrzymać śmiechu. Jung Yunge odwróciła głowę w jego stronę, więc niegrzeczne byłoby, aby nadal pozostawał w ukryciu.

– Witaj, Jung. Widzę, że zima ci nie na łapę... – rzekł do niej Absolem, wychodząc zza ośnieżonych krzewów. Uśmiechnął się do Alfy, która odwzajemniła gest.

– Dzień dobry, Absolemie – przywitała się wilczyca. – Nie uśmiecha mi się, że każdego dnia muszę na nowo rozbijać lód, by napić się wody, w dodatku lodowatej. Ale przynajmniej mam co pić – oznajmiła z optymistycznym podejściem.

– Rzeczywiście, ciężko dostać się do wody – przyznał Absolem. – Ale jeśli o mnie chodzi, jej temperatura mi nie przeszkadza. I tak muszę ją podgrzać, jeśli chcę zaparzyć herbatę.

– Jeśli chce się pić herbatę, to faktycznie wodę trzeba najpierw podgrzać – odpowiedziała Jung Yunge.

– Absolem, do yerba mate – rozległo się niezadowolone miauknięcie. Popielaty basior odwrócił się i ujrzał, ku swemu zdziwieniu, Zieloną Herbatę Bez Cukru brnącego przez śnieg. Wilk nic z tego nie rozumiał. Przecież kocur został w domu, czyż nie? Co wiec robił tutaj, wśród śniegów?

– Jak miło, że zostawiłeś mnie w tym śniegu dla jakiejś panienki – prychnął kocur.

– O co ci chodzi? Zostałeś przecież w jaskini – odpowiedział Absolem z nutą irytacji w głosie. Potem zwrócił się do Jung Yunge. – Wybacz mu, Jung. Naprawdę nie lubi śniegu. Lepiej wrócę z nim do domu i zrobię mu jakąś herbatkę... Może też przyjdziesz? Nie musiałabyś pić tej lodowatej wody.

<Jung Yunge?>

piątek, 1 marca 2019

Kaze - posłaniec

"To, że milczę, nie znaczy, że nie mam nic do powiedzenia." Jonathan Carroll

Autor; MapleSpyder

Imię: Kaze
Płeć: basior
Wiek: 5 lat
Urodziny: 16 listopada
Stanowisko: posłaniec
Charakter: 
Kaze jest dość pewnym siebie wilkiem. Oczywiście nie oznacza to, że chodzi dumny jak paw i patrzy na wszystkich z góry. Właściwie to jest zupełnie na odwrót. Samiec wie, na co go stać, ale swoją ocenę zachowuje dla siebie. Naprawdę bardzo trudno go sprowokować jakąś krytyką czy docinkami. Takowe zwykle ignoruje i puszcza mimo uszu. Nie pali się jakoś szczególnie do pomocy i nie rzuca wszystkiego, tylko dlatego, że widzi, że ktoś sobie nie radzi. Stara się nie wtrącać w życie i działania innych, póki nie zostanie o to zapytany. Nie jest jakoś mocno rozmowny, ale jeśli sytuacja tego wymaga, potrafi podtrzymać konwersację. Właściwie to nie jest szczególnie dobry, jeśli chodzi o kontakty towarzyskie, zwykle relacje, jakie tworzy, są płytkie i szybko popadają w zapomnienie. Jest to wynik przeszłych wydarzeń, które sprawiły, że wilk niechętnie otwiera się na innych. W głębi jednak bardzo pragnie bliskości, chodź sam przed sobą, nie chce tego przyznać. Kaze także w pewnym sensie boi się szczeniaków. Uważa je za trochę zbyt nieprzewidywalne i trudne do opanowania. Oczywiście jest to tylko kwestia jego przyzwyczajenia do tego, że niewielka liczba jakichkolwiek wilków obecna była w jego życiu. Poza tym uważa je też za nieco bezbronne i zbyt łatwe do nieumyślnego skrzywdzenia więc zwyczajnie woli się do nich nie zbliżać. Basior bardzo ceni sobie czystość i porządek. Lubi być czysty i zwykle unika wszystkiego co mogło by takowy stan rzeczy zmienić. Nie przepada także gdy ktoś za bardzo narusza jego przestrzeń prywatną lub dotyka jego rzeczy bez wcześniejszego pozwolenia.
Moce: Rzadko zdarza mu się mówić to na głos ale nie posiada żadnych zdolności magicznych.
Partnerka: -
Rodzina: Jedyną bliską rodziną jaka mu pozostała jest siostra bliźniaczka imieniem Ame.
Potomstwo: -
Coś więcej o wilku: 
•  Gdy KAze i Ame się urodzili, jak to bliźniaki, byli do siebie bardzo podobni. Druga para skrzydeł zaczęła się pojawiać u Kaze dopiero gdy ten skończył ok. 8 miesięcy.
•  Wilki z rodzinnej watahy basiora twierdziły, że druga para skrzydeł to zły omen i przekleństwo, był to główny powód dla którego samiec postanowił opuścić watahę.

•  Nie bójmy się tego przyznać, Kaze jest w pewnym stopniu pedantem czego czasem aż trudno nie zauważyć. Gdy jednak sprawa tego wymaga jest gotów pobrudzić sobie łapy (bywa jednak potem nieco zrzędliwy).

•  Ma bardzo dobrą pamięć jeśli chodzi o swoje otoczenie. Jeśli coś nie znajduje się tam gdzie było wcześniej, wysoce prawdopodobne, że szybko to dostrzeże.

Umiejętności: 
siła: ○○○○○○○○○○
szybkość: ●●○○○○○○○○
zwinność: ●○○○○○○○○○
wytrzymałość: ○○○○○○○○○○
strategia: ●○○○○○○○○○
Właściciel: anako (howrse/doggi)

Elver - medyk

 ,,Miłość jest najpiękniejsza”

(Autorem obrazka jest właścicielka wilka. Zabrania się kopiowania pracy bez Jej zgody.)

Imię: Elver
Płeć: basior
Wiek: 2 lata
Urodziny: 19 września
Stanowisko: medyk
Charakter:
 Basior przeważnie chodzi smutny lub zamyślony. Najbardziej lubi leżeć i nic nie robić. Nie jest to z lenistwa, lecz uważa, że nic nie umie robić i wszystko popsuje. Jest realistą w większości spraw, ale można u niego zobaczyć kropelkę optymizmu. Nie jest to jednak zbyt często. Woli nie mieszać się w różne sprawy i przytakuje dla rozwiązań innych. Inaczej mówiąc, nie ma własnego zdania. Może myśleć inaczej, ale trochę się boi powiedzieć to na głos. Coś jednak łączy go z siostrą... uwielbia się bawić. Przy zabawach jest radosny i ciepły. Jednak normalnie ukrywa emocje i jest trochę chłodny na różne sytuacje. Stara się nie dołować innych, więc jednak czasem się uśmiechnie czy zaparska śmiechem.
Moce: 
• Panuje nad wodą i lodem.
• Potrafi oddychać pod wodą.
• Jeszcze nie odkrył.
Partner: brak
Rodzina:  Mama Teneko i siostra bliźniaczka Oriabi
Potomstwo: brak
Coś więcej o wilku:
• Ze znaku yin yang reprezentuje yin.
• Uwielbia przesiadywać nad wodospadem.
• Umie nawet śpiewać.
Umiejętności: 
siła: ○○○○○○○○○○
szybkość: ○○○○○○○○○○
zwinność: ○○○○○○○○○○
wytrzymałość: ●●●○○○○○○○
strategia: ●●○○○○○○○○
Właściciel: howrse: Storczyk2328

Volans - patrol

,,W nas jest Raj, Piekło, I do obu szlaki.” ~J.Kaczmarski

фурри волк

Imię: Volans
Płeć: basior
Wiek: 2 lata
Urodziny: 25 lipca
Stanowisko: patrol
Charakter: Volans jest dość ciekawskim wilkiem, które zawsze musi sam wszystko sprawdzić, co niejednokrotnie pakuje go w kłopoty. Lubi wędrować, najbardziej ze swoją siostrą, z którą dogaduje się lepiej niż bratem. Jest towarzyski, choć przy nowo poznanych wilkach dość nieśmiały, co stara się ukryć za maską żartownisia. Stara się być optymistą, choć czasem mu to nie wychodzi.
Moce:
- Latanie
- Odkrywa
Partner: - 
Rodzina:  Jest dzieckiem Lacerty i jej partnera, który ją porzucił, gdy ta była w ciąży. Ma wuja-Cetusa, dziadka-Hydrusa oraz siostrę dziadka-Hydrę.
Potomstwo: -
Coś więcej o wilku:
- Zawsze chciał umieć latać, kto wie, może jego marzenie się spełni?
- Volans to konstelacja ”Latającej Ryby”.
Umiejętności: 
siła: ●○○○○○○○○○
szybkość: ●○○○○○○○○○
zwinność: ●○○○○○○○○○
wytrzymałość: ●●●○○○○○○○
strategia: ○○○○○○○○○○
Właściciel: DoggiGame: Aragorn120

Absolem - zielarz

"We're all mad here" – Lewis Carroll

(Autorem obrazka jest właścicielka wilka, zabrania się kopiowania Jej pracy bez zgody.)


Imię: Nazwano go Absolem i tak zwraca się do niego większość istot. Niektórzy skracają jego imię do "Lemmy", a jeszcze inni określają go mianami wariata czy szaleńca.
Płeć: Chociaż może do wojowników nie należy, zdecydowanie jest basiorem.
Wiek: Naliczył 6 zim. Dlaczego liczy czas w zimach, a nie latach? Otóż urodził się on...
Urodziny: ... 13-go lutego. A to środek zimy, czyż nie?
Stanowisko: Zielarz. Chodzi sobie po całym terenie watahy i zbiera ziółka. A potem truje nimi niewinne króliki z myślą, że podaje im uspokajającą herbatkę.
Charakter: Absolem ma dość zróżnicowaną osobowość, jednak zauważalne są przede wszystkim dwie z jego cech – wycofanie i marzycielstwo (lub, jak kto woli, roztrzepanie). Spokojny i cichy, zwykle całe dnie spędza na tych swoich spacerkach, chodząc z głową w chmurach i myśląc o tęczowych migdałach (bo czemu mają być tylko niebieskie?). Potrafi nie usłyszeć, co ktoś do niego mówi lub odpowiedzieć mu na pytanie po wroniemu i sobie pójść. Czasem jest poważny, innym razem (szczególnie po herbatce) miewa napady głupawki i nie może przestać się śmiać. Jest bardzo kreatywny i miewa najdziwniejsze pomysły, które nierzadko wciela w życie. Chociaż to barwna osobistość, Absolem nigdy nie miał wielu znajomych wśród swoich – inne wilki z trudem radzą sobie z jego oderwaniem od rzeczywistości, a czasem wręcz szaleństwem. Jemu to nie przeszkadza – jakby nie było, jest introwertykiem, a ci lubią spędzać czas w samotności. To z natury mały buntownik – wilki mówią α, on mówi, myśli czy robi na przekór (przypomnijmy sobie migdały). W końcu żyje w świecie wypełnionym magią, czyż nie? Warto dodać, że basior jest tolerancyjny, a jego podejście do życia nie zawsze współgra z tym, co uważają inni. Zadaje sobie filozoficzne pytania i cały spacerek usiłuje na nie odpowiedzieć, co i tak nie zawsze mu się udaje.
Mało kto bierze go na poważnie, ale mimo wszystko nie warto z nim zadzierać – choć brak mu umiejętności w walce, w każdej chwili może skrzyknąć kilka znajomych zwierząt (nie królików). A każdy rozsądny wilk powinien liczyć się z siłą stada ptaków, garstki gryzoni i jednego wariata z dzbankiem ziołowej herbatki.
Moce: 
Absolem został pokrzywdzony przez matkę naturę i jest prawie całkowicie niemagiczny. Jedyną nadnaturalną umiejętnością, jaką posiada, jest znajomość każdego języka na świecie. Jednak nawet jej w pełni nie kontroluje – często zdarza mu się nie zauważać, którego z nich używa.
Wilk posiada obrożę sectrum, dzięki której może stać się niewidzialny.
Partner: Tu kiedyś lub nigdy znajdzie się imię wariatki, która go pokocha i zechce z nim być.
Rodzina: Miał matkę, ojca, siostrę czy brata... Tak właściwie nawet nie jest pewien, jak się nazywali. Zawsze wyganiali go z domu na samotny spacer (i tak mu już zostało)
Potomstwo: Ma pluszowego jednorożca imieniem Kocimiętka oraz wrednego rudego kocura nazywanego Zieloną Herbatą Bez Cukru – to tę dwójkę uważa za swoje dzieci. Co do szczeniaków... nie ma nic przeciwko, tylko czy on wygląda na odpowiedzialnego ojca? 
Coś więcej o wilku:
• Herbatę i napary z ziół pije niemal nałogowo. Do podwieczorku – w towarzystwie swoich dzieci, a czasem również kilku losowych gości – zasiada zawsze punkt piąta, gdziekolwiek się znajduje i cokolwiek robi. Gdyby nie brak kapelusza, mógłby uchodzić za wilczy odpowiednik Szalonego Kapelusznika.
• Na szyi nosi lnianą sakiewkę z ziołami (i herbatą) oraz zegarek na mocnym srebrnym łańcuszku. W zasadzie nigdy się z nimi nie rozstaje.
• Jest wegetarianinem, bo nie zamierza jeść ani swoich rozmówców, ani swoich gości. A poza tym nie lubi odbierania życia i przemocy, no i nie potrafi polować, szczerze mówiąc.
• Ma schowek gdzieś w przestrzeni z dostępem 24 godziny na dobę, z którego zawsze o piątej może wyjąć filiżankę dowolnej herbaty.
• Zna się na ziołolecznictwie, ale to wcale nie oznacza, że można się przy nim czuć bezpiecznie. Wręcz przeciwnie – króliki się już o tym przekonały, stając się ofiarą jego nieogarnięcia. 
• Nie potrafi ani walczyć, ani polować. Wykształcił za to zdolności szybkiego biegania i błyskawicznego wspięcia się na drzewo.
• Wyróżniający go element aparycji to niebieski nos, charakteryzuje go również wysoki wzrost i długi pysk. Jego sierść, miejscami delikatnie kręcona, jest bardzo miękka i puszysta.
Umiejętności: 
siła: ●○○○○○○○○○
szybkość: ●●●●○○○○○○
zwinność: ●●●●○○○○○○
wytrzymałość: ●●●○○○○○○○
strategia: ●●●○○○○○○○
(6 punktów do rozdzielenia)
Właściciel: Heroica (howrse)
Netka Sidereum Graphics